Czy bać się dużych przebiegów?

Pora otworzyć puszkę Pandory. Gdy podjęliśmy już decyzje jakiego samochodu i z jakim silnikiem potrzebujemy, pozostało nam jedynie wybrać ten, który podoba nam się najbardziej. Co jeśli okaże się, że ma on nienaturalnie wręcz duży przebieg? Czy powinien być to dla nas znak, żeby odpuścić jego oględziny?

Nic bardziej mylnego. W Polsce od lat króluje mit liczby 200. Przebiegi większości samochodów w ogłoszeniach wahają się właśnie pomiędzy 160, a 200 tysięcy kilometrów. W przypadku aut będących w bardziej zaawansowanym wieku praktycznie co drugi nie przekracza bariery „240”. Pojazdy, które przejeżdżają więcej zdają się magicznie znikać. Zupełnie jakby panowało rozporządzenie, według którego samochody z ćwierć miliona „nalotu” powinny być oddawane do najbliższych stacji demontażu.

Ciekawym przypadkiem, który nas zainteresował w owym czasie był niespełna pięcioletni VW Passat B7 z kultowym silnikiem 2.0 TDI. Klasyk gatunku, szary kombiak z całkiem dobrym wyposażeniem, lecz bez wodotrysków. Wyróżniała go jedna rubryka – przebieg. Dokładnie 1 130 000 przejechanych kilometrów oznaczało, że w przeliczeniu na każdy dzień użytkowania ten samochód przejeżdżał ponad 620 km.

Co lepsze, zarówno wewnątrz jak i w środku jego stan nie odbiegał za bardzo od jego braci niemających nawet dwustu tysięcy na zegarach… Oczywiście, świadczy to świetnie o jakości jaką oferuje Volkswagen, jednak uświadomiło nam to również jak duże pole do nadużyć mają nieuczciwi sprzedawcy. Takie praktyki są bowiem chlebem powszednim dla części sprzedawców, zarówno prywatnych jak i komisów. W Polsce nie jest bowiem karana tzw. „korekta liczników”, czyli zmiana wskazań przebiegu. Sam proces w większości przypadków jest bardzo prosty, a wyspecjalizowane firmy przeprowadzają go w kilka minut poprzez podpięcie samochodu do komputera.

Należy jednak pamiętać, że o ile sama korekta nie jest nielegalna, tak już sprzedaż samochodu ze zmniejszonym przebiegiem bez informowania kupującego jest już przestępstwem, ponieważ towar jest niezgodny z zawartą umową. Obecnie sprawiedliwości można dochodzić w sądzie na drodze cywilnej, natomiast już od przyszłego roku roku w życie wejść mają przepisy regulujące kary za ten proceder. Najwyższą ceną ma być do pięciu lat więzienia. Dobrym narzędziem walki z nieuczciwymi sprzedającymi jest również spisywanie od 2014 roku wskazań licznika podczas obowiązkowych przeglądów technicznych. Historię wpisów wraz z odnotowanym przebiegiem każdy może sprawdzić na stronie historiapojazdu.gov.pl

Jak więc zabezpieczyć się przed taką sytuacją? Nikt nie lubi kupować kota w worku, szczególnie że dla wielu osób zakup samochodu jest drugim po mieszkaniu czy domu, największym wydatkiem w życiu. Z pomocą przedzakupową przychodzą eksperci, którzy weryfikują używane pojazdy kątem historii ewentualnych uszkodzeń, aktualnego stanu technicznego i prawnego. Na podstawie zgromadzonych danych, inspektor jest w stanie z dużym prawdopodobieństwem ocenić czy wskazywany przebieg jest zgodny z faktycznym stanem pojazdu i danymi z zewnętrznych źródeł. 

Czy jednak duży i prawdziwy przebieg powinien dyskwalifikować ogłoszenie? Absolutnie nie! Po pierwsze, jest to dla nas znak, że sprzedający uczciwie podchodzi do sprzedaży swojego samochodu. Prawdopodobnie, jeśli nie zdecydował się na oszustwo w tej kwestii, udzieli on nam również rzetelnych informacji na temat dotychczasowej historii pojazdu. Dokładnie tak było w przypadku rzeczonego Passata, gdzie sprzedający posiadał faktury na wszystkie przeprowadzane w czasie eksploatacji naprawy jak również prowadził własny dziennik kosztów w Excelu. Takie „detale” świadczą o poważnym i uczciwym podejściu do sprawy dotychczasowego właściciela. Samochody przejeżdżające duże dystanse są prawie zawsze eksploatowane na trasach, przemierzając kolejne kilometry po autostradach czy drogach ekspresowych. W przypadku „naszego” kombi z Wolfsburga nie było co do tego żadnych wątpliwości – nie sposób przejeździć taki dystans jeżdżąc po mieście. 

Według urzędu miar kilometr to zawsze tysiąc metrów, jednak w przypadku eksploatacji samochodów kilometry „autostradowe” w znacznie mniejszym stopniu wpływają na zużycie samochodu. Jest tak, ponieważ silnik większość czasu pracuje ze stałą prędkością obrotową i ze stałym obciążeniem, zawieszenie zużywa się mniej, gdyż drogi te są w dużo lepszym stanie od zaniedbanych osiedlowych uliczek, a hamowania odbywają się znacznie rzadziej niż w miejskich korkach. Oznakami dużego przebiegu z zewnątrz były jedynie odpryski na frontowej części karoserii (zderzak, maska) oraz nieco zmatowiona przednia szyba od uderzających z duża prędkością ziarenek piasku. Nie są to jednak w żadnej mierze usterki, a koszt doprowadzenia samochodu do idealnego stanu nie byłby szczególnie wysoki. W środku, jak już wspomniałem, zużycie było praktycznie niezauważalne. Nawet fotel kierowcy wyglądał jak zupełnie nowy, a jedynym śladem użytkowania była nieco bardziej błyszcząca się kierownica w miejscach chwytu rękoma.     

Dodatkową zaletą zweryfikowanego, nawet dużego przebiegu jest pewność co do czynności serwisowych. Wiemy dzięki niemu, kiedy należy przygotować się na wydatki serwisowe, bowiem znaczna część serwisów odbywa się według przygotowanych przez producentów samochodów planów. Dzięki nim wiemy, kiedy zalecana jest wymiana oleju, filtrów, czy układów bardziej skomplikowanych jak rozrząd. Warto również zwrócić uwagę, iż samochody z dużymi przebiegami są zazwyczaj znacznie lepiej serwisowane od tych używanych głównie w mieście. Nikt bowiem o zdrowych zmysłach nie oszczędza na samochodzie, którym regularnie przemierza duże dystanse, narażając się z własnej woli na awarie i stratę czasu na naprawach z dala od domu.

Samochody z dużymi stanami licznika mają jeszcze jedną zaletę. Dopóki na rynku większość pojazdów będzie oferowana ze zdumiewająco niskimi przebiegami, te intensywnie używane będą… tanie. Większość kupujących wybiera samochody z niskim przebiegiem, niezależnie od wieku auta. Nie przejmując się jego weryfikacją. Nierzadko w takiej sytuacji pakują się w spore kłopoty podczas późniejszej eksploatacji. Tymczasem na rynku pojazdów używanych warto być świadomym kupującym. Decydując się na samochód z większym przebiegiem, paradoksalne możemy zaoszczędzić sobie kłopotów w przyszłości. Zapłacimy mniej przy jego zakupie i będziemy mieć zarys przyszłych kosztów eksploatacyjnych.

W przypadku Passata cena wywoławcza była zaskakująco wysoka, bowiem była zbliżona do tych, za które można było kupić „idealne” sztuki. Życie zweryfikowało oczekiwania sprzedającego, gdyż samochód dość długo „wisiał” w internecie i jego cena musiała znacząco spaść. To daje jasny przekaż dla świadomych kupujących – duży przebieg to wcale nie duży kłopot, lecz świetny argument do negocjacji ceny. Pamiętajmy by jednak zweryfikować prawdziwość wskazania licznika, bo duży przebieg mógł przed „korektą” być jeszcze większy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *