Diesel do miasta?

Decydując się na zakup nowego samochodu stajesz przed niejednym dylematem. Poza określeniem wymagań odnośnie wielkości pojazdu, ilości miejsc i przestrzeni bagażowej, musisz orientować się w zaletach i wadach zasilania silników różnym paliwem. Dlaczego jest to tak istotne? Obecnie rynek zdominowały trzy rodzaje paliw: benzyna, diesel i gaz LPG. Dodatkowo, na drogach coraz częściej pojawiają się hybrydy i samochody elektryczne. Jednak ze względu na ich mały udział w rynku samochodów używanych, na razie je pomijasz. Załóżmy, że jesteś mieszkańcem jednego z miast wojewódzkich. Do pracy masz 9 kilometrów. Poza tym, większe zakupy raz w tygodniu, od czasu do czasu wypady do kina. Dalekie wyjazdy masz dwa – trzy razy w roku. Jaki silnik powinien mieć Twój samochód?

Silnik Diesla?

Kojarzone nie bez powodu z taksówkami, busami czy ciężarówkami. Wynika to z prostych kalkulacji. Silniki wysokoprężne „spłacają” się poprzez większe przebiegi, generując oszczędności z niższego zużycia paliwa. Ze względu na odmienną charakterystykę w stosunku do benzynowych, swój szczyt momentu obrotowego osiągają przy niższych obrotach. Dzięki temu energiczniej ruszają i łatwiej zbierają się przy wyprzedzaniu, bez konieczności „mieszania” lewarkiem zmiany biegów. Łapią jednak “zadyszkę” przy wyższych obrotach. Diesle mają mniejszy użyteczny zakres obrotów, co akurat jest jak najbardziej pożądaną cechą podczas podróżowania w trasie. Pora rozwiać przy okazji panujący od lat mit, według którego diesle „klekoczą”. Kultura pracy silników wysokoprężnych znacznie się poprawiła przez ostatnie lata. Obecnie z wnętrza auta nie jest łatwo stwierdzić czy pracujący silnik to diesel czy benzyna.

Słyszałeś pewnie, że diesle palą najmniej. To prawda, ponieważ względem silników benzynowych produkują więcej energii z tej samej ilości paliwa. Oznacza to mniejsze straty cieplne w bloku silnika. Brzmi świetnie, ale raczej nie spodoba Ci się wizja jeżdżenia zimą. Niestety, zimą prawdopodobnie silnik wysokoprężny nie zdąży osiągnąć temperatury roboczej, nim dojedziesz do pracy. To z kolei może w dalszej eksploatacji prowadzić do większej awaryjności silnika. Niższa temperatura cieczy chłodzącej to także słabe ogrzewanie, a więc mniejszy komfort przejazdu.

Za poważny „game changer” podczas decyzji zakupowej można również uznać filtry cząstek stałych (m.in. DPF, FAP). Są to urządzenia z wyglądu przypominające tłumiki lub katalizatory, w których zbierane są większe cząstki (sadza), a następnie, po osiągnięciu określonego poziomu zanieczyszczenia, są one wypalane. Proces ten polega na przepuszczaniu wraz ze spalinami niedopalonych dawek paliwa, które ulegają zapłonowi w filtrze, dopalając ponownie sadzę. Żeby mogło dojść do takiej sytuacji konieczne jest jednak spełnienie określonych wymogów – osiągnięcia odpowiedniej temperatury i utrzymania stałej, wysokiej prędkości obrotowej. Są to warunki rzadko występujące w cyklu miejskim. Zapychający się DPF to potencjalne źródło kłopotów i dodatkowych kosztów.

W mocno eksploatowanych starszych samochodach o dużych przebiegach, głównie z importu, problem z regeneracją filtra jest dość prawdopodobny. W kilkuletnich autach z silnikami nowszej generacji, przy prawidłowej eksploatacji nawet w ruchu miejskim, filtr cząstek stałych nie powinien być źródłem kłopotów serwisowych i niedogodności eksploatacyjnych.

Podsumowując, silniki wysokoprężne są raczej dla kierowców robiących większe roczne przebiegi, dla których niższe spalanie będzie generować większe oszczędności. W naszym przypadku wybór ropniaka nie będzie optymalnym wyborem. Inne opcje proszę!     

Benzyna.

Samochody z silnikami benzynowymi  stanowią większość wśród aut osobowych. Spowodowane jest to prawdopodobnie przez kilka niepodważalnych zalet tego rozwiązania. Według obiegowych opinii, „benzyniaki” są najtańsze w zakupie. Można się z tym zgodzić, jednak w ciągu ostatnich miesięcy widać tendencję wzrostu zapotrzebowania na silniki benzynowe i jednocześnie nasycenie krajowego rynku używanymi dieslami. Teza o niższej cenie benzyniaków nie musi sprawdzać się na rynku wtórnym. Patrząc na oferty salonów, w zależności od segmentu, marki czy technologii są one zwykle przynajmniej dziesięć tysięcy złotych tańsze od silników diesla. 

Według powszechnego przekonania, silnik benzynowy będzie więc spalać więcej paliwa, choć w przypadku awarii czy serwisu mniej pieniędzy zostawimy u mechanika. Pamiętajmy jednak, że kalkulacje nie zawsze są takie proste. Obecnie, co może być dla niektórych dużym zdziwieniem, część silników benzynowych jest również wyposażona w… dwumasowe koło zamachowe – element, który wielu odstrasza od silników diesla. Małe silniki, tworzone w erze tzw. „downsizingu” są zazwyczaj wyposażone w turbosprężarki, których ewentualna regeneracja lub wymiana wiąże się z wysokimi kosztami, podobnie jak w dieslach.

Z drugiej jednak strony warto mieć na uwadze, że nowoczesne silniki o zapłonie iskrowym potrafią być naprawdę oszczędne i niewiele odbiegają ekonomią „ropniakom”. Jeśli zatem przemieszczasz się głównie w mieście, szczególnie na krótkich dystansach, silnik benzynowy wydaje się dobrą opcją.

A gdyby tak istniał jakiś tańszy sposób na podróżowanie? 

Samochód na gaz LPG. Przez jednych wyszydzany, dla innych stał się niemal drugą religią. Jedno trzeba przyznać. Jeśli stojąc w korkach Twój silnik będzie miał spalić dwa litry paliwa więcej, zdecydowanie przyjemniej jest przy dystrybutorze zapłacić za nie piątakiem, niż wyciągać Mieszka. Są dwie opcje, by do samochodu zacząć tankować gaz: zamówić fabryczną instalację u dealera, lub zdecydować się na jej montaż w serwisach niezależnych. Pierwsza opcja jest rzadkością, gdyż niewielu importerów/dealerów decyduje się na wprowadzenie do oferty instalacji gazowych, które należy objąć gwarancją fabryczną. Niepodważalną zaletą takich rozwiązań jest zazwyczaj schludne zabudowanie wszystkich akcesoriów. Umieszczenie przycisków do sterowania w miejsce zaślepek na desce rozdzielczej, wskazywanie poziomu gazu na zegarach czy ukrycie wlewów pod wspólną klapką. Decyzja o założeniu instalacji na późniejszym etapie wiąże się zazwyczaj z mniej estetycznym wykonaniem, ale za to z niższą ceną usługi. Część zwolenników instalacji gazowych uważa, że lepiej samemu zlecić montaż instalacji niż kupować kota w worku

Dlaczego coraz więcej kierowców decyduje się na LPG? Oczywiście ze względów ekonomicznych! Wystarczy pojechać na dowolną stację i spojrzeć na ceny paliw – gaz jest ponad dwa razy tańszy od ropy czy benzyny, tymczasem nowoczesne instalacje zużywają ok 10-15% więcej gazu niż benzyny. Niestety, gaz nie jest dla każdego. Abstrahując od wyznawców teorii „gaz tylko dla kuchenek”, część silników po prostu nie jest przystosowana do założenia instalacji gazowej. Będąc dokładnym, każdy silnik da się „zagazować”, jednak nie w każdym przypadku jest to opłacalne. Świetną tego ilustracją są silniki z bezpośrednim wtryskiem, które wymagają dodatkowego dotrysku benzyny. Obecnie ceny takich instalacji są na tyle wysokie, że niewielu kierowców decyduje się na ich zakup. Dodatkowo, część silników nie jest polecana do zasilania LPG  ze względów konstrukcyjnych. Z powodu innych właściwości gaz może wypalać gniazda zaworowe, po pewnym czasie powodując drogie naprawy w bloku silnika.

Nie jest łatwo jednoznacznie wskazać najlepszy rodzaj paliwa. Każde rozwiązanie ma swoje mocne i słabe strony. W przypadku naszego bohatera wybór powinien paść na silnik benzynowy i ewentualne późniejsze założenie instalacji gazowej.

Ogólnie, podsumowując: koszty należy potraktować całościowo, nie tylko wyliczając średnie zużycie paliwa i jego cenę, ale także koszty dodatkowe, które może generować sposób użytkowania auta. Dla każdego rodzaju eksploatacji (długie trasy, jazda na krótkich odcinkach, jazda mieszana), istnieje optymalne z punktu widzenia kosztów zasilanie. Decyzje powinny być  dokonane „na chłodno”, z kalkulatorem w ręku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *