Używany bez tajemnic

Poznaj dwie, różne historie kupna samochodu. Pierwsza brzmi znajomo. W drugiej o zakupie przesądziła szczegółowa inspekcja auta. Zobacz jak bezlitosne jest to badanie. Uczciwy sprzedawca, który dobrze wie jakie auto sprzedaje nie boi się prawdy i chętnie posługuje się raportem.

Wyobraź sobie, że kupujesz samochód używany. Jeśli nie kupujesz od Krzyśka, Twojego brata albo od cioci Czesi to w każdym innym przypadku wiesz o nim tylko tyle ile informacji przekaże Ci sprzedający. Na oględziny jedzie z Tobą Adam. Twój dobry szkolny kolega, który od lat pasjonuje się motoryzacją. Wiesz, że jeśli kupować używane to tylko z nim. Dzisiaj oglądacie już trzeciego Focusa. Pierwszy, granatowy metalik z 2016 nie miał książki serwisowej. Sprzedawca obiecał że będzie po jutrze bo jeszcze nie przyjechała z Włoch. Za namową Adama dałeś sobie spokój, choć wersja silnikowa i kolor były akurat i zacząłeś się napalać. Drugi ford, poleasingowy był mocno zużyty w środku, choć na zdjęciach z ogłoszenia nie było tego widać. Nie miał lekkiej służby w rękach krewkiego handlowca. Kolejny komis. Sprawdzasz jeszcze ostatnie ogłoszenie. Zmęczeni i rozczarowani liczycie, że tym razem już kupisz. Choć nie masz jeszcze przekonania do trzycylindrowego EcoBoosta. Czujesz presję. Ilości spalonego czasu i paliwa mówią że powinieneś kupić to auto. Po czwarte, wiesz że Adam już w tym tygodniu nie pojedzie. Ty też nie masz za wiele wolnego, a urlop planowałeś wykorzystać na wakacje a nie wycieczki po komisach.

Wracamy do początku. Pomyśl jeszcze raz, że kupujesz samochód używany. Tak wiem, przemyślałeś i wolisz nówkę z salonu. W tym budżecie będziesz miał przecież śliczną, pachnącą, nową… Fiestę. Zaraz, zaraz – małe auto już miałeś. No dobrze, używany. Wyobraź sobie, że nie musisz jeździć oglądać samochodów i przekonywać się o ich stanie dopiero na placu. Klikasz, wpisujesz jakie auto Cię interesuje. Rocznik, budżet, segment, model. Pięć minut i załatwione. Idziesz nurkować. W końcu są wakacje. Wieczorem, w Twojej skrzynce email czekają już oferty. Lajkujesz te, które Ci się podobają. Dostajesz kolejne. Po trzech dniach masz wybrane trzy najlepsze oferty. W końcu decydujesz się na granatowego metalika z automatyczną skrzynią PowerShift. Umawiasz się za tydzień po urlopie, na jazdę testową. Dealer czeka na Ciebie z przygotowanym autem o umówionej godzinie. Adam będzie Ci wdzięczny, bo tym razem zamówiłeś inspekcję zamiast zabierać go ze sobą. O tym że kupiłeś auto dowiedział się gdy podjechałeś pod jego dom nową foczką.  Brzmi jak pobożne życzenie? Nie. Można kupić auto używane bez własnego doradcy. Bez jeżdżenia po komisach. Bezpiecznie i przyjemnie.

Zobaczmy przykładowy opis samochodu, który przeszedł dokładne badanie. Wydrukowałem dokument z pliku który otrzymałem. Zawiera blisko 50 stron z załącznikami. Przeczytałem raport z Inspekcji Premium. Od deski do deski, punkt po punkcie. Muszę przyznać, że jest w nim ogromna ilość informacji. Pierwsze dane których szukałem to historia samochodu. Chciałem sprawdzić czy przebieg, który wskazuje licznik jest pewny, prawdopodobny czy wątpliwy. Wpisy z książki są zweryfikowane z raportami z innych źródeł. Nazwy warsztatów i przebiegi wskazują że przebieg się zgadza z podanym przez sprzedawcę. Zadzwoniłem do Joymile i dowiedziałem się, że każdy pojedynczy wpis w książce serwisowej jest weryfikowany u źródła i na tej podstawie wskazywany przebieg auta jest potwierdzany. Dobrze. Sprawdźmy czy auto nie było kradzione. W 12 europejskich i światowych bazach nie ma wpisu z tym VINem. Świetnie! Idźmy dalej. Przeanalizowałem długie wyszczególnienie grubości lakieru wszystkich elementów karoserii. Widać czarno na białym, że auto miało lakierowaną maskę i przedni zderzak. Ekspert, który przeprowadził badanie opisał ten fakt jako naprawę z powodu umyślnego zniszczenia – wandalizmu. Widziałem zdjęcia tej szkody – zgadza się. Jestem spokojny, bo naprawa została zrobiona zgodnie z technologią producenta i jest dobrej jakości. Żeby mieć pewność, że auto nie brało udziału w wypadku, patrzę jeszcze na wynik badań: komputerem diagnostycznym i zgodność dat na pasach bezpieczeństwa. Wszystko w porządku. W sterownikach nie ma błędów. Pasy są oryginalne a okolice montażu poduszek powietrznych nie mają śladów ingerencji.

Skoro najistotniejsze rzeczy już wiem, to patrzę jeszcze na stan zawieszenia, poprawność działania hamulców, zespołu napędowego. Tu nic mnie nie niepokoi. Jazda próbna, którą wykonał ekspert także wskazuje na bezproblemowy stan techniczny auta. Wszystkie płyny eksploatacyjne są w porządku. Grubość bieżnika nie kwalifikuje jeszcze opon do wymiany. Pamiętam w moim poprzednim samochodzie – także używanym, było kilka rzeczy które mnie irytowały. Po prostu nie byłem w stanie ich sprawdzić przed zakupem. Niewyłączający się lewy kierunkowskaz, zepsuty tylny głośnik i zacinająca się klamka drzwi. Teraz mogę sprawdzić, czy nie czekają mnie takie niespodzianki. W raporcie znajduję odpowiednie sekcje opisujące szczegółowo działanie wszystkich podzespołów, łącznie z detalami. Nic mnie nie zaskoczy, poza naturalnymi drobnymi uszkodzeniami wnętrza (rysy, przetarcia) wszystko jest w porządku. Wiem, że jeśli opis nie będzie zgodny z prawdą, mam gwarancję finansową od Joymile. Kupuję bez obaw i bez ryzyka. Wiem że jadąc po mój samochód nie stracę czasu i pieniędzy. Adama wezmę na ryby, nie po samochód.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *